Liderzy

Domy jak z klocków Lego

Fot. materiały prasowe

Rebel Module, rodzinna firma Krzysztofa i Magdaleny Droszczów, podbija Polskę, Niemcy i Skandynawię, stawiając niedrogie ekologiczne domy według autorskiej technologii. Wymyślili własne klocki. 

W październiku ich firmie stuknęło 10 lat. Sami siebie określają jako „małżeństwo branżowe”, bo oboje są inżynierami architektami. Połączyło ich zamiłowanie do nowinek technologicznych i inżynierskich innowacji. Przywiodło ich ono, jak widać, nie tylko przed ołtarz. 

Ale od początku. Pracowali w jednym z trójmiejskich studiów architektonicznych. Zamówienie, jakie otrzymali, związane z zaprojektowaniem i wybudowaniem centrum informacji turystycznej, wydawało się raczej standardowe, nawet jeśli pochodziło od samego prezydenta Gdyni. Szybko się jednak okazało, że przed projektantami piętrzą się nie lada przeszkody. Przede wszystkim – ograniczenia ze strony konserwatora zabytków i ze względu na miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (centrum powstawało przy skwerze Żeromskiego, niemal w sercu miasta). W dodatku obiekt miał mieć początkowo charakter tymczasowy. 

Droszczowie próbowali wykorzystać kontenery, ale to nie było to. – Po wielu analizach i poszukiwaniu alternatywy postanowiliśmy stworzyć własne opracowanie technologiczne – wspominają. Wpadli na pomysł czegoś znacznie bardziej elastycznego niż kontenery, a jednocześnie zgodnego z najważniejszymi trendami w ekologii. Tak powstały ich moduły. 

To właśnie z nich, a dokładnie z 65 „klocków”, zbudowano Gdynia InfoBox. Kiedy budynek powstawał, budził wiele kontrowersji. Lokalne media donosiły, że okoliczni mieszkańcy boją się, iż zabierze im światło. Niezadowoleni byli też właściciele sąsiednich barów i restauracji, którzy obawiali się, że inwestycja odstraszy im klientów. Nade wszystko jednak silne było przekonanie, że innowacyjny budynek będzie po prostu brzydki...

Teraz, po kilku latach, sytuacja jest zgoła odmienna: InfoBox stał się ważnym miejscem na mapie kulturalnej Gdyni. A mieszkańcy Trójmiasta otrzymali uporządkowaną i przyjazną przestrzeń. 

W dodatku budynek kosztował jedyne 6 mln zł i jest tani w użytkowaniu. Budowle stawiane w opracowanej przez Droszczów technologii to bowiem tzw. domy pasywne. Gwarantują zużycie energii mniejsze nawet o 90 proc. w porównaniu z technologiami tradycyjnymi. 

Po takim sukcesie młode małżeństwo podjęło decyzję: idziemy na swoje. Narodziła się firma Rebel Module. 

Na głęboką wodę

Do biznesu zabrali się z entuzjazmem. – Większość przedsiębiorców zastanawia się, skąd pozyskać środki finansowe na swoje przedsięwzięcie, i opracowuje plan jego rozwoju. A my nie! Pochłonięci tworzeniem coraz to nowych rozwiązań, wpadliśmy w pułapkę, która zatarła nam realne poczucie ryzyka – mówi Krzysztof. 

Tą pułapką okazał się pewien projekt w Austrii. Perspektywa szybkiego podboju zagranicznego rynku była kusząca. Poza tym, jak wiadomo, do odważnych świat należy – ta maksyma przyświecała im nawet wtedy, gdy zdali sobie sprawę, że realizacja tego projektu jest ponad ich siły finansowe. Niestety, zamiast podboju zachodniego rynku, było mocne tąpnięcie, które zatrzęsło małą firmą. – Daliśmy się poważnie oszukać zleceniodawcy, co doprowadziło nas do ciężkiej sytuacji. Tę przygodę, bo tak to dziś nazywamy, mimo wielkiej straty i nerwów, traktujemy jako surową lekcję pokory, która nauczyła nas wiele o biznesie – przyznaje Krzysztof. 

Oboje zgodnie twierdzą, że obecnie Rebel Module ma się „całkiem dobrze”. M.in. dlatego, że po austriackiej klęsce udało im się pozyskać dużego inwestora, fundusz Black Pearls VC z Gdańska. Rozmowy z inwestorami były zresztą kolejną nauką. – Na nowo poukładaliśmy funkcjonowanie firmy, wdrażając optymalny model biznesowy – mówi Magdalena. 

Opłaciło się, bo teraz RM z powodzeniem rozkręca działalność na rynkach niemieckim, austriackim czy na północy Europy – w Norwegii i Szwecji. Te kierunki nie są przypadkowe. Energooszczędne i ekologiczne budownictwo cieszy się tam dużą popularnością. – Budownictwo modułowe znane jest w Skandynawii od lat, więc nie wywołuje zdziwienia. Nasza technologia wzbudza za to pozytywne reakcje z uwagi na jakość i materiały zastosowane w naszych obiektach – zauważa Magdalena. 

Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że Polacy zostają za Skandynawami daleko w tyle. Tylko od czerwca 2015 r. do czerwca tego roku Droszczom udało się podwoić sprzedaż swych domów nad Wisłą. 

W sumie nic dziwnego. W zależności od działki, na której ma być postawiony dom, jej nasłonecznienia, a także od liczby okien i izolacji, cena metra kwadratowego modułowego budynku to 2,6–3,6 tys. zł. Jeszcze taniej jest, gdy chodzi o dom sezonowy (np. jednomodułowy kempingowy). Wtedy wydatek to raptem 1,8–2,2 tys. zł. – Gotowy domek to koszt 70–75 tys. zł – przekonuje Magdalena. – I powstaje (nie licząc produkcji modułów) w zaledwie dwa dni!

Fabryka i opieka

Firma gwarantuje przy tym, że każdy dom wybudowany w jej technologii będzie unikalny. Żeby to łatwiej osiągnąć, Droszczowie zdecydowali się trzy lata temu pójść krok dalej i założyli fabrykę modułów. – Znajduje się 60 km od Gdańska i tam powstają całe domy naszej firmy. Absolutna większość komponentów pochodzi od polskich producentów. Stawiamy na rodzimą produkcję zlokalizowaną w kraju – podkreśla Krzysztof. 

Dziś Rebel Module zatrudnia 21 osób. – Atmosfera z pewnością jest bliższa rodzinnym zasadom współpracy i życzliwości niż tym typowym dla korporacyjnych gigantów – uśmiecha się Magdalena. Obydwoje zapewniają, że dbają o to, aby żaden pracownik nie bał się wyrażać swojego zdania i wdawać w dyskusję. 

Zapytani o (nieliczne) negatywne opinie, jakie można znaleźć na temat ich firmy na portalach społecznościowych, reagują z pokorą i nie bagatelizują sprawy. – Opinie te dotyczą sytuacji, gdy współpracowaliśmy z pewnymi bardzo wymagającymi klientami. Nasz błąd polegał na tym, że za bardzo skupiliśmy się na realizacji ich potrzeb, a za mało na komunikacji z nimi. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale dla nas, wciąż młodych przedsiębiorców, była to nauczka. W tej chwili pracuje już u nas nowa osoba, której zadaniem jest fachowa opieka nad klientami – tłumaczy Krzysztof i dodaje, że dzięki temu mogą więcej czasu poświęcić na zwiększenie swojej ekspansji w Skandynawii. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty